Dzień 25 – rajd po okolicznych lotniskach

Przyszedł w końcu czas na odwiedziny pobliskich lotnisk. Do tej pory poznałem jedynie Kaniów i Bielsko, tak więc zabrałem się za liczenie dość ambitnej jak na mnie trasy, czyli w skrócie EPKW-EPRG-EPGL-EPKP-EPKW.

Pilot przy samolocie Cessna 172 na lotnisku w Gliwicach

Autor bloga przy samolocie na lotnisku w Gliwicach

Zatankowaliśmy paliwa po korek, zabraliśmy dokumenty samolotu (kto wie, czy gdzieś w wysokiej trawie któregoś z lotnisk nie czai sie kontrola ULCu?) i wyruszyliśmy w pierwszą prawdziwą podróż. Lot do Rybnika (EPRG) to w zasadzie kilkanaście minut, nie ma za wiele czasu żeby podziwiać okolicę ani próbować coś popsuć w samolocie, jedynie trzymać odpowiedni kurs. Zmieniam częstotliwość na Rybnik Radio, nawiązuję łączność i o dziwo ktoś mi odpowiada. Mam uważać na szybowce (nawet je widzę) i się pospieszyć, bo holówka też by chciała wylądować. Podchodzimy do pasa, lekki wiaterek w nos, i wyszło mi piękne lądowanie na trawie. Zwalniam pas i kołuję pod hangar. Tam tylko szybka fotka i lecimy dalej…

Lotnisko w Rybniku, widok z wnętrza samolotu Cessna

Lotnisko w Rybniku

Zajmujemy pas, chwila zastanowienia czy wszystko sprawdzone, aha, jeszcze klapy no i startujemy. Następna stacja: Gliwice (EPGL). Też bardzo krótki odcinek, trochę zszedłem z kursu, bo policzyłem kąty względem środka pasa w Rybniku, a przecież nie będziemy się tam wracać. Mam jednak przed sobą mapę, więc jakoś odnajduję „drogę” i lotnisko w Gliwicach. Tu teren już bardziej miejski, jakieś małe przeszkody, ale zawsze trzeba uważać. Znów się zgłaszam przez radio, początkowo nikt mi nie odpowiada, bo ciągle uparcie na częstotliwości EPGL próbuję wywyłać Rybnik Radio. W końcu ktoś mnie poprawia, że to są raczej Gliwice i od razu dostaję komunikat o kierunku pasa w użyciu. Za mną ustawia się w kolejce Cessna 152 z Aeroklubu Śląskiego, więc pasowałoby lądowania nie zepsuć. Na szczęście się udaje i kołuję pod gliwicki hangar. Tam chwila przerwy, wyłączamy silnik, witamy się z kolegą Pana Mariana (który z resztą pół godziny wcześniej wystartował z Kaniowa) i oczywiście robimy zdjęcie.

Lotnisko w Gliwicach

Lotnisko w Gliwicach

Start z trawy jest mniej przyjemny niż lądowanie, no ale jak się chce wrócić do domu to nie ma wyjścia. Na razie jednak kolejną pozycją na naszej liście jest lotnisko Katowice-Muchowiec (EPKM). Dla mnie ma ono specjalne znaczenie, bo to tam właśnie robiłem kurs teoretyczny, tam pierwszy raz leciałem Cessną… Lot z Gliwic znów bardzo krótki, pas w użyciu 23, wlatujemy więc nad las i nad miasto. Mój instruktor zwraca uwagę, że awaria silnika po starcie na tym lotnisku to nie byłaby sytuacja w której chciałby się znaleźć. Trudno się z tym nie zgodzić. Zgłaszam pozycję z wiatrem, za mną ustawia się ponownie ta sama Cessna co w Gliwicach, omijam łukiem kominy i prosta do 23. Pas na Muchowcu wydaje się po prostu ogromny! Przy nim Kaniów to rzeczywiście lotniskowiec. Zero nerwów, spokojne podejście, przyziemienie, czujemy na tyłkach dziury między płytami. Słyszę w słuchawkach głos szefowej wyszkolenia (z tej 152-ki za nami) żeby kołować po betonie a oni sobie wylądują na równoległym pasie trawiastym. Proszę bardzo. Dojeżdżamy pod hangar, ustawiam się skrzydło w skrzydło z katowicką Cessna 172S SP-KSL (pozdrowienia dla Roberta!), wyłączamy i idziemy na kawę z automatu. Na Muchowcu jest najtańszy automat do kawy jaki znam, równe 1,00 zł. Pogadałem chwilę z Panem Zbyszkiem (ze szkolenia teoretycznego) i pora wracać do samolotu. Jeszcze tylko szybka fotka…

Cessna 172 SP-AIS na lotnisku Katowice-Muchowiec

SP-AIS na Muchowcu

Ostatnie lotnisko jakie chcemy odwiedzić to Pobiednik koło Krakowa. Trochę byliśmy niepewni jak nas tam przyjmą, dzwoniłem wcześniej upewnić się że możemy lądować i nie potraktowano mnie zbyt miło, poza tym mam wcześniejsze złe wspomnienia kiedy chciałem tam rozpocząć kurs teoretyczny… Ale spróbować warto. Nareszcie trochę dłuższa trasa, jakieś pół godziny, więc będzie można poćwiczyć maksymalne zubażanie mieszanki. Żeby ominąć CTR (strefę kontrolowaną lotniska Balice) lecimy przez Olkusz i Miechów. Krajobrazy całkiem sympatyczne, różne małe pagórki i pola uprawne. Dolatujemy do EPKP, widzę w powietrzu jakieś szybowce, samolot, trochę się dzieje, więc już wcześniej zgłaszam zamiar lądowania. Lewy krąg do 27, nie bardzo wiem jak to zrobić nie wpadając w CTR, ale pan na radiu daje mi „zgodę” na przelot nad lotniskiem na wyskości 1000 stóp. Zaraz zaraz, skoro teren ma 650 ft, to zostaje 350 czyli jakieś 100 metrów nad terenem… no dobra. Z tej wysokości można ze 100% dokładnością rozpoznać markę każdego samochodu. Robimy dość ciasny krąg i lądujemy na pasie. Jestem pozytywnie zaskoczony, pas jest oznaczony (w nocy nawet oświetlony!), drogi kołowania są oznakowane… Podkołowuję tuż obok pięknego An-2, wyłączamy silnik i idziemy na wieżę się grzecznie przywitać. Z tamtąd oczywiście wypadało zrobić zdjęcie naszej Ceśki.

Cessna 172 SP-AIS oraz An-2 na lotnisku Kraków-Pobiednik

Nasza Cessna obok An-2 w Pobiedniku

Generalnie panowie z Aeroklubu Krakowskiego robią dobre wrażenie. Lotnisko też. Mój instruktor dziwi się czemu nie chciałem się tu szkolić. Może nie byłoby tak źle? Trudno powiedzieć, z resztą teraz i tak nie ma się co zastanawiać. Wydaje mi się że AK wciąż ma kiepską organizację, ale mam nadzieję że za kilka lat będzie ośrodkiem lotniczym z prawdziwego zdarzenia. I że będzie się dało tam jakoś sensownie dojechać samochodem…

Pora wracać do Kaniowa. Wsiadamy do samolotu, odpalamy, nic. No to drugi raz, znowu nie chce załapać. Kilka sekund pompy paliwa (a niech ma!) i do trzech razy sztuka. Chyba nie tym razem… Rozrusznik coraz trudniej kręci śmigłem. W końcu padł zupełnie. Odpinamy pasy, odsuwamy fotele, wysiadamy z samolotu. Czy jest tu jakiś mechanik? Ano jest. I ma „teleszkę”. Wygląda na to, że uda się odlecieć. Przeciągamy Cessnę pod hangar, bo kabel krótki, mechanik podpina wtyczkę, wsiadamy do samolotu i przekręcam kluczyk. „Od śmigła”, jeden obrót, dwa, trzy, odpalił! Pokazaję że wszystko OK, teleszka odłączona, Pan Marian wyskoczył jeszcze podziękować i dać na piwo. Lecimy do domu.

Cessna 172 SP-AIS podłączona do zewnętrznego źródła prądu

Ładujemy…

Po starcie kierujemy się na Dobczyce, dziękujemy za gościnę i pomoc i przełączamy się z powrotem na Kraków Info. Omijamy maszt telewizyjny na Chorągwicy i kierujemy się na tamę jeziora Dobczyckiego. Bardzo ładna okolica i na pewno chętnie zawitam tu kiedyś ponownie. Delikatna zmiana kursu i 20 minut lotu po prostej do EPKW. Trudno jest nie trafić, bo jezioro w Goczałkowicach widać z kilkudziesięciu kilometrów, szególnie kiedy świeci się w popołudniowym słońcu. W końcu dolatujemy do lotniska. Muszę przyznać, że po każdej trasie ten widok mnie jakoś dziwnie cieszy. Wejście do kręgu, trzeci zakręt, zniżanie, czwarty, lądowanie – jakbym to robił codziennie. Kołujemy pod hangar, mierzę paliwo – spaliliśmy 67L, czyli 29 litrów na godzinę lotu! Jednak zubażanie mieszanki daje sporo oszczędności, bo prawie 10L/h. Parkujemy samolot, na dziś koniec. Oby więcej takich tras!

Skrót do kolejnego dnia ->

7 komentarzy do wpisu “Dzień 25 – rajd po okolicznych lotniskach

  1. Czuję się winny tego, że na każdym lotnisku musiałeś robić zdjęcie.
    Ale z drugiej strony czytam mi się fajniej, więc czuję się trochę usprawiedliwiony.
    Dużo spalasz :)

  2. Nie czuj się winny, mnie też się podoba to że robię zdjęcia :P
    A co do spalania… Samochodem pewnie by zużył ponad połowę mniej, ale z drugiej strony zrób mi tę trasę w pół godziny :)

  3. Musze przyznać, że odświerzyłeś mi moje marzenia z dzieciństwa:), o których musiałem zapomnieć gdy pierwszy raz udałem się do okulisty:(. Jednak teraz wiem, że nie powinienem mieć problemów z uzyskaniem orzeczenia lekarskiego;D Niestety na PPL(A) narazie mnie nie stać ale szybowca nie odpuszcze:) Dziś byłem na lotnisku w Szymanowie (EPWS), nauka lotnicza musze przyznać dość rozwinięta: spora grupa szybowników na Bocianie oraz ktoś w C150 (SP-KAN) ćwiczyli kręgi. Aż chiało się na to wszystko patrzeć:) Szkoda, że szkolenie dopiero w przyszłym roku:(
    PS. Może jakiś przelocik do Wrocławia? Tylko uprzedź wcześniej:P

  4. Oczywiście, jeśli tylko będę wybierał się w tamte strony na pewno dam wcześniej znać :) Życzę odwagi i pewności siebie, bo głównie to jest potrzebne do realizacji swoich marzeń.

  5. Jak będziesz w okolicach Wrocławia to daj znać :P Ja też teraz robię trasy i szukam właśnie jakiś ciekawych lotnisk. Na jutro mam zaplanowane EPWR-EPLS-EPZP-EPLU-EPWR. A pojutrze pierwszy wylot na „obce” lotnisko kontrolowane i będzie to prawdopodobnie EPPO ;D Aż się doczekać nie mogę^^

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *